Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2016

Crochet Party i Karmelowa ciastkarnia szydełkowa :)

"It's my party and I cry if I want to..."


Tak mi się przypomniał ten kawałek  ;p 
Ale nie zamierzam płakać. No może jedynie ze wzruszenia bo to Crochet Party to tak jakby imprezka urodzinowa bloga Karmelowa Kraina,który to w zeszłym miesiącu ,a konkretnie 2 czerwca, skończył 3 latka! 
I choć czasem nachodzą chwile zwątpienia w sens tegoż "przedsięwzięcia",to i tak człowiek w końcu wraca-może z mniejszą intensywnością niż na początku ale jednak jakoś dalej się to kręci:)

Przyznaję,że szydełkowanie pochłonęło mnie bez reszty i przebiło znacznie chęci szyciowe  ;p Jak pewnie zauważyliście- no nie dało się tego przeoczyć ;p- najbardziej lubię dziergać maskotki ale ostatnio wyprodukowałam parę słodkości.
Mogłam oczywiście spokojnie obfocić je w domu na stole przykrytym obrusem ale nieee- ja sobie wymyśliłam "sesję" imprezową na świeżym powietrzu,na starym drewnianym stole ;p
Miejsce docelowe miałam już oblukane,gorzej z realizacją owej sesji -bo pogoda się skiepściła, bo trzeba było dziecko zabrać (akurat tego dnia mocno marudne) ,męża ubłagać żeby zawiózł z całym majdanem a potem rach ciach szybko uwijać się bo wicher zdmuchiwał słodkości ze stołu ;/ Nie wzięłam wszystkich rekwizytów jakie chciałam wykorzystać ,nie do końca więc wygląda to tak jak bym chciała no ale jest ok,coś tam się udało cyknąć ;p

No to w takim razie zapraszam wszystkich na urodzinowe
 Karmelowe Crochet Party!!!!!






Proszę się częstować:
Karmelowa ciastkarnia poleca babeczki, donaty,roladki owocowe,
ciasteczka kruche z kremem śmietankowym,markizy...

Jak na urodziny przystało,jest i torcik :)

Ach,o truskawkach zapomniałam ;p








A ze słodkości były jeszcze muffinki ale już się zbyły ;p


Wszystkie widoczne wyroby szydełkowe(oprócz ostatnich muffin)
 są dostępne "od ręki" :)



Słodko się zrobiło,prawda?! :)


Dziękuję Wam,że nadal tu bywacie,
za każde słowa jakie zostawiacie,
że dodajecie otuchy 
a moim dotychczasowym klientom za zaufanie jakim obdarzyli 
Karmelową markę :)
I choć nie znam nikogo z was osobiście
to ta nasza wirtualna znajomość trwa już 3 lata!


Buziaczki dla wszystkich!

♥♥♥

No i tradycyjnie już...

do następnego!

:)



poniedziałek, 9 maja 2016

Paluchy palce lizać :)

Mało na moim blogu wpisów kulinarnych,przepisów itp.Pewnie dlatego,że pichcenie nie jest moją mocną stroną i szczerze powiedziawszy nie koniecznie jest to moje ulubione zajęcie ;p
Ale dziś popełniam takowy wpis-żeby nie było,że nic nie piekę -czasem mi się zdarzy ;p
Są to zazwyczaj proste w wykonaniu ciasta ,pizza i paluchy ziołowe. Tych ciast mogłabym pewnie zliczyć na palcach jednej ręki ;p






Paluchy ziołowe:

na jedną porcję potrzebujemy
(od razu mówię- weźcie chociaż podwójnie ;p)

składniki suche:

-2,5 szklanki mąki
-łyżeczka proszku do pieczenia
-dowolne zioła (oregano,prowansalskie,kminek)
-wyciśnięte 2 ząbki czosnku (ale niekoniecznie)

składniki mokre:

-200ml mleka (niegotowane!)
-8 łyżek oliwy lub oleju

Mieszamy ze sobą składniki suche.
Dodajemy mokre i wyrabiamy ciasto.

Wstawiamy na 30minut do lodówki.

Wyjmujemy ciasto i formujemy (wałkujemy) paluchy :)

Pieczemy w 180 stopniach przez 30minut
(w przepisie jest 20 minut ale to za krótko!)
Z resztą same zobaczycie kiedy paluchy zarumienią się wystarczająco :)

Z podwójnej porcji wychodzi mi mniej więcej 16 paluchów.




Smacznego!
:)

I na koniec kilka wiosennych kadrów-
dmuchawce latawce...




A ja zaraz zabieram się za dzierganie-misiów i innych stworków :)

Do następnego!

♥

środa, 12 sierpnia 2015

Na upały...Chłodnik i torba DIY

Na ten upał najlepsza jest woda cytrynowa + chłodnik + lody ! No jeszcze można dodać do tej listy basen koło domu lub codzienne siedzenia w jakimś innym bajorze. Ale,że nie mam ani jednego ani drugiego pozostaje mi jedynie szybki zimny prysznic ;p Przez te upały nic mi się nie chce robić-nawet zdjęć torby,która powstała jeszcze przed wypadem nad morze. Nie chciało mi się jej obfocić a co dopiero usiąść do maszyny i coś szyć,a jest co szyć. Nic na to nie poradzę ,że taki żar tropików rozkłada mnie na łopatki bo aż tak ciepłolubna to ja nie jestem-najchętniej to bym leżała plackiem przy włączonym na okrągło "wiatraku" ;p Chociaż "wiatrak" tak czy siak "chodzi" i chłodzi non stop.


Nie chciało mi się ale w końcu się spięłam i zrobiłam sesję torby DIY ;p
Torba powstała z tzw.dresówki szarej.Bardzo mi się podoba ten materiał i produkty z niego stworzone,także te ubraniowe czy pościelowe. Ale żeby torba nie była zbyt lekka i miękka ,w środku jest wykonana z grubej surówki bawełnianej.Rączki też ma takie a do tego skórkowe elementy- dopinany pasek oraz zapięcie-także z paska.
Te wielkie koła ,do których pasek dopinam znalazłam w czeluściach jednej z szuflad-pierwotnie były przy  pasku którego nigdy nie nosiłam  (a chciałam już go wyrzucić) ;p









Dawno zamieszczałam coś zjadliwego na blogu więc dziś nadrabiam zaległości.

Do tej pory myślałam,że nie lubię chłodników ale dwa dni temu zmieniałm zdanie :) Okazało się,że bardzo mi odpowiada taka letnia wersja zupy a przynajmniej ta wersja!



CHŁODNIK OGÓRKOWO-CZOSNKOWY

-2 jogurty naturalne typu greckiego,
-1kg świeżych ogórków,
-4 ząbki czosnku,
-koperek,
-sól,pieprz do smaku,
-kiełbasa 
-bułka czosnkowa z Biedry

Ogórki umyć,obrać,pokroić i rozdrobnić w blenderze lub mikserze,dodać jogurty,drobno pokrojony czosnek,dalej miksować.Dodać drobno posiekany koperek,sól i pieprz.
Schłodzić w lodówce!
Przelać do miseczek/talerzy, dodać pokrojoną w kostkę i podsmażoną kiełbaskę (dla wegetarian i nie lubiących kiełbasy oczywiście wersja bezmięsna),posypać koperkiem,ewentualnie ozdobić kawałkami ogórka.
Podawać z bułą czosnkową z Biedry :))

SMACZNEGO!








Do następnego!

♥








poniedziałek, 11 maja 2015

Pachnie majem...

W domu pachnie majem,czyli bzem i konwaliami-chociaż tymi drugimi nieco mniej-na razie niewiele ich można nazrywać.

                                                    




A u mnie maj zdecydowanie zdominowany  szydełkowaniem.
Chociaż wczoraj,dzięki Ani przetarłam z kurzu i pajęczyn swojego Singera ;p
Krótka prezentacja ostatnich tworów:

                                                                              


Koszyczek w słodkich pastelowych kolorach-siwo różowy z serduszkiem :)
A jeszcze niedawno siwa włóczka wyglądała tak:


Tej samej wełny użyłam do zrobienia dużego kosza na włóczki-w końcu wszystkie się mieszczą ;)




Robiłam go z trzech włóczek jednocześnie-siwa,biała i czarna.

A poniżej komplecik dla Ani:



A tu zajawka nowych materiałów-niebawem powstaną girlandy.



***


Dziś ponoć ma być piękna słoneczna pogoda więc z chęcią wybiorę się gdzieś rowerkiem za miasto.Może natknę się na więcej konwalii ;p




Dziękuję za wasze odwiedziny i komentarze!
Bardzo miło się je czyta :))

Słoneczka i wam życzę-i tego na niebie i takiego w serduchu-
bo najważniejsze to słoneczna pogoda ducha!

Do następnego!

♥

niedziela, 7 września 2014

Wrzesień wrzosem kwitnący i sosem czekoladowym płynący

Postanowiłam ,że w tym roku dam sobie spokój i nie będę kupować wrzosów (po tym jak w zeszłym roku kwiat ów szybko mi usechł).Ale kobieta zmienną jest i jak zobaczyłam w biedrze takie oto wrzośce,od razu złapałam za doniczkę ;p Oby tylko nie podzieliły losu poprzedników zeszłorocznych :)

                                                  


***
Zachciało mi się wczoraj czegoś słodkiego.
W szafce kuchennej pusto.
Do sklepu iść się nie chce.No to upiekłam najprostsze i niezawodne cisto świata ;p

Ale tym razem nie robiłam tradycyjnej polewy czekoladowej,
postanowiłam wypróbować odkryty ostatnio przepis na sos czekoladowy DIY.
W przepisie blogerka przestrzega,żeby nie dodać za dużo wody,
ponieważ sos zrobi się za rzadki. No to nie dodałam.
I wyszedł za gęsty ;p
Tzn.po ostygnięciu zrobił się mocno "zwięzły" ;p



Poszłam dalej za radą ów blogerki i resztę gorącego sosu wlałam do słoiczka.
Na później-do ciast,lodów i innych deserów.






A dziś ciąg dalszy pięknej pogody
więc zaplanowany jest grill,
kto wie,może już ostatni tego lata.

Buziaczki czekoladowe posyłam!
♥

sobota, 5 lipca 2014

Woreczki i porzeczki

Przez ostatnie dni nie wyrabiam się albo może inaczej-mam tyle rzeczy do zrobienia,że nie wiem za co się brać ;p 
Chciałam w zupełności oddać się ozdabianiu zakupionych tabliczek ale trzeba było zrywać porzeczki(w towarzystwie roju krwiopijców),potem zrobić soki i dżemy,potem uszyć poszewki,woreczki,zrobić na nich transfery(kilka niestety zapomniałam obstrykać-zapakowałam i wysłałam ;p)Chociaż akurat szycie i transferowanie było przyjemnością :) Potem czekała mnie przeróbka fartucha i poszewki w torbę plażową-bo za tydzień wybywam nad morze...Do tego normalne codzienne obowiązki,także zasów przez te kilka dni był ;p A oto efekty:

                                 



                                                                         
To tylko materiał poglądowy-żeby nie było,że tak jęczę a zrobiłam tylko tyle ;p
Wyszło mi 14 butelek i 8 słoików :)



A oto zakupione tabliczki:


Dzisiaj pomalowałam je na biało i przymocowałam druciki do powieszenia,jeszcze tylko zrobić transfery.
Ale o tym już następnym razem.



Żegnam się z wami jagodowo :)



Zaraz szykuje się nam urodzinowe grillowanie-moja sister i jej córcia obchodzą urodzinki tego samego dnia :)

Pozdrawiam was cieplutko!
♥