Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawendowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawendowo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2015

Tam gdzie pachnie lawenda...

Jak wspomniałam wam w poprzednim poście,wracając znad morza zahaczyliśmy o pewne magiczne miejsce- Lawendowe Pole,które znajduje się w małej miejscowości Nowe Kawkowo na pojezierzu olsztyńskim.Pisałam już o tym miejscu TU i marzyłam o wizycie no a skoro byliśmy  na rzut beretem od Pola,to grzechem byłoby nie wstąpić! ;p
W prawdzie nie jest to szczyt lawendowego sezonu i większość kwiatów była już zebrana ale i tak można jeszcze podziwiać lawendowe kępki a wszędzie unosi się cudowny zapach...

                                                  

Jak widzicie zdjęć można tam robić do woli i co ważne nieodpłatnie-bo wiem,że na niektórych plantacjach lawendowych pobierane są opłaty za robienie zdjęć!



Destylacja olejku lawendowego.


A po wejściu na poddasze ukazuje się taki oto widok:








Jest też miejsce gdzie można zaopatrzyć się w lawendowe upominki oraz sadzonki :























Właścicielki niestety nie poznałam ponieważ zajęta była pieczeniem kolejnych porcji ciasteczek :)


I na tym koniec wycieczki po Lawendowym Polu.
Pozostaje mi jedynie gorąco zachęcić was do odwiedzenia tego lub podobnych mu  miejsc.

Ciasteczka niestety już zjedzone ;p


Do następnego!






                                         

środa, 15 lipca 2015

Namiastka Prowansji- lawendowo mi!

Dziś nowy post a to oznacza zakończenie Uciekającej Wyprzedaży na moim blogu!
Pomysł Małgosi okazał się strzałem w 10! Dziękuję wam,że tak chętnie wzięłyście udział i że pomogłyście mi pozbyć się zalegających po kątach rzeczy ;p Ponoć kolejna edycja Uciekającej Wyprzedaży ma ruszyć we wrześniu także do tego czasu i ja coś pewnie znowu nazbieram i wystawię :))

A dziś nadal temat lawendowy.
No nic na to nie poradzę-będę zamęczać was tym ile się da ;p
Pokażę co nowego w moim "dziennym" (który jednocześnie jest naszą sypialnią-taki luksus mamy ;p).
Miało być jak co roku-morskie,marynistyczne klimaty.Potem miałam chęć na dodatki w kolorze indygo.No ale ostatnio znów mi się coś pozmieniało i "salon" zyskał lawendowe dodatki. Nie za wiele tego na razie ale też nie za dużo tego będzie.
Uszyłam poszewki-a jakże by inaczej,uszyłam serwetkę no ale pierwsze skrzypce gra prawdziwa lawenda :) 

                                                    









Planuję dorobić jeszcze ze dwie poszewki-może z transferami ?


                                                  
Chwilowo obrusik nie bardzo pasujący  ;p





Zrobiłam sobie także zawieszkę serducho -z lawendą rzecz jasna ;p
Chciałam w prawdzie coś bardziej delikatnego ale nie znalazłam odpowiedniej serwetki.





A tu moja nowa doniczka-od Darii i roślinka z Biedry ,która mnie mocno zauroczyła :)




Pamiętacie post Z wizytą u Darii- KLIK?
Otóż muszę się wam pochwalić,że teraz mogę na własne oczy zobaczyć i podziwiać dzieła własnoręcznie wykonane przez Darię.
Oto co mi się dostało:




Były jeszcze materiały i upominki dla całej rodzinki :))

Kochana,jeszcze raz DZIĘKUJĘ ♥




I tak  w przerwie między szyciem a gotowaniem soków  siedzę sobie na fotelu,popijam kawkę a wokół pachnie -
lawendowo...



Miłego dnia :)





                             

środa, 8 lipca 2015

Namiastka Prowansji...

Lawenda. 
Przez jednych jej zapach jest uwielbiany,przez innych niekoniecznie :)
Powiem wam,że do niedawna nie miałam pojęcia jak pachną świeże kwiaty lawendy ;p Ale już wiem i powiększyłam swoją osobą grono jej wielbicieli.


                                                   



Niestety nie jest to mój ogródek ;/








Wczoraj znalazłam w necie bardzo ciekawą stronkę o nazwie Lawendowe Pole. 
Ze zdjęć i opisów mogę domyśleć się,iż jest to magiczne miejsce- po pierwsze-jest to plantacja lawendy,po drugie-znajduje się tam manufaktura zielarska no i po trzecie-miejsce to wzbogaciło swą ofertę o Lawendowe Muzeum Żywe im.Jacka Olędzkiego. Znajdziecie tam wiele przydatnych informacji w temacie lawendowym :)
Na przykład okazuje się,że lawendę można  wykorzystać w kuchni na różne sposoby:można dodać świeże kwiaty lawendy do miodu,można dodać zasuszone kwiaty i łodyżki do cukru,sporządzić nalewkę lawendową,dodać kwiaty do ryżu(pod koniec gotowania),młodymi listkami doprawić gotowaną lub pieczoną rybę.
A oto przepis jak sporządzić sobie miód lawendowy:
"Można też samodzielnie wykonać miód lawendowy: tegorocznym, płynnym miodem zalewamy świeże kwiaty lawendy. Codziennie mieszać. Po dwóch – trzech tygodniach aromat miodu zacznie nas zdumiewać. Doskonały do osłodzenia lawendowej herbatki na przeziębienie. Niezły też na zimowe depresje, bo – niezależnie od działania – przypomina zapach letniej łąki pełnej kwiatów."
źródło- Lawendowe Pole
Poza tym znalazłam informacje,że przez Lawendowe Pole prowadzone są Warsztaty samodzielnego wytwarzania naturalnych kremów, wody aromatycznej i olejków eterycznych, Podstawy wiedzy zielarskiej, Zajęcia na plantacji lawendy.Lawendowe Pole ma też w swojej ofercie usługi agroturystyczne! Brzmi bardzo ciekawie,prawda?! Także jeśli ktoś mieszka w okolicy Olsztyna myślę,że jest to nielada gratka :)

  
                                                                         

Ech,mieć taki widok z okna...
:)








Aż czuje się ten zapach...
:)


Dziś miał być post z fotorelacją z kiermaszu ale niestety nie miałam ze sobą aparatu więc i zdjęć swoich osobistych nie posiadam :(


To nasze wspólne stoisko :)

I obok mój stoliczek :)


A cóż mogę powiedzieć o tegorocznym Festiwalu,a raczej o kiermaszu- tylko jedno: ja wiedziałam,że tak będzie!

W niedzielę od 14 stałam na rynku w mojej mieścinie i udawałam,że handluję rękodziełem ;p
Podczepiłam się do stoiska znajomej-Agaty z bloga Vairatka handmade .W sumie było nas trzy na jednym kramiku-dwie Agatki (pozdrawiam was dziewczyny! ) i ja ;) Nasze stoisko było bardzo spójne,jeśli chodzi o tematykę i o klimat .Dziewczyny zajmują się głównie scrapbookingiem,chociaż nie obce jest im szydełko,decoupage,szycie czy frywolitki :) No i stałyśmy tak sobie w tym upale, ze sceny centralnie za nami dobywała się nieznośna dla naszych uszu muzyka (typu Ja uwielbiam ją ;p) a ludzi  przewinęła się garstka. Udało mi się sprzedać dwie małe sówki i poszewkę- szał normalnie ;p Ale i tak lepiej niż na zlocie.
Nie wiem czy to wina upałów,czy słabo rozreklamowanej imprezy (pewnie jednego i drugiego) ale na prawdę frekwencja była żałosna!
Ponoć ubiegłoroczny kiermasz w ramach Festiwalu wypadł zdecydowanie lepiej -nie wiem,bo nie byłam. W przyszłym roku prawdopodobnie też  ma się odbyć.Mam nadzieję,że organizatorzy bardziej się sprężą jeśli chodzi o dostęp informacji i reklamę tej imprezy :)


Pozdrawiam was lawendowo !