Wczoraj ,zupełnie przez przypadek, wyniosłam od babci metalową tabliczkę którą kieeeedyś ozdobił mój wujek i miała służyć jako tabliczka na drzwi ale przez te wszystkie lata przeleżała gdzieś w szafie. Jak ją tylko zobaczyłam,od razu zaświtał mi pomysł w głowie.W końcu tabliczka doczekała się i teraz ma swoje pięć minut ;)
Koncepcja myślę,że niezła tylko wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Napisy zrobiłam po dwóch stronach tabliczki.
No i znowu nie za bardzo dokładnie mi się przeniosły ;(
Tabliczka wyglądała tak:
I jeszcze motylka na puszce sobie poczyniłam ale też mi nie bardzo wyszedł.
Dziewczyny,jak wy to robicie,że wam się tak ładnie grafiki odbijają ?
A dla poprawy humoru znowu kupiłam hiacynty,Uwielbiam ich zapach.
A że wiosna jakoś gdzieś się zapodziała,to przynajmniej kwieciem sobie stworzę jej namiastkę ;)
Do następnego moje drogie panie!
(i panowie,o ile się jaki tu znajdzie ;p)
***